Rallof Cardenson

Członek rodziny Cardensonów, potomków założyciela Cardenheima. Nie zasiada w Radzie Miejskiej — co jest o tyle istotne, że rodzina ma w radzie stałe miejsce, więc jego wpływ, jeśli istnieje, biegnie inną drogą.

Prowadzi bliżej nieznane interesy i kręci się z podejrzanymi osobami. Plotka z Ofredal dokłada do tego hazard i oszustwo — oraz radę, że tacy zawsze mają sekrety w domostwie.

Ma własny dom w starej dzielnicy, osobny od rodzinnej rezydencji, a przy nim ochronę: człowieka przy furtce, strażnika w środku i psa w ogrodzie. Bywa też w rezydencji Cardensonów, gdzie mieszka jego rodzeństwo.

Ma około trzydziestu dwóch lat i jest synem najstarszego dziś Cardensona, siedemdziesięcioletniego Edgara.

Historia w kampanii

Sesja 2 — oskarżenie bez dowodu

W kampanii istnieje na razie wyłącznie jako przedmiot podejrzeń; drużyna nigdy go nie widziała.

Halwar, radny i poeta, obserwował jego działania i zbierał materiał o przekrętach finansowych i podatkowych. Zginął, zanim zdążył cokolwiek ujawnić — utonął w Rauvinie po spotkaniu ze strażnikiem, który, jak się okazało, nigdy nie istniał.

Wdowa po Halwarze zleca Gunnarowi dowiedzieć się o Rallofie jak najwięcej, z dwoma zastrzeżeniami: o fałszywego strażnika nie pytać, bo to była podszywka, i uważać, bo to może być potężny człowiek.

Wątek ma możliwy punkt styku z tym, co niezależnie zgłasza Bjorn: przez okolicę idzie kontrabanda omijająca cło, a dziury w podatkach są ogromne. Nikt przy stole tych dwóch rzeczy jeszcze nie połączył.

Sesja 4 — plotka z Ofredal: hazardzista i oszust

Gunnar wypytuje o niego starą mieszkankę Ofredal, zanim drużyna rozjedzie się na dwie strony. Charakterystyka, jaką od niej dostaje: łotr, jakich mało lubi się w karty przerąbywać, hazardzista, oszust straszny.

Uzasadnienie jest szczere i słabe naraz — „ja znam takich jak on" — a na pytanie o jego zwyczaje kobieta odpowiada, że w mieście nie była od dwudziestu lat. Jedna rada zostaje jako użyteczna: tacy zawsze mają sekrety w domostwie.

Drużyna nie zrobiła z tym nic w tej sesji; Kaspar nadal ma pomóc „nastraszyć pewnego dżentelmana", którego wciąż nie nazwano.

Sesja 5 — twarz, przeszłość i propozycja pracy

Zanim ktokolwiek z drużyny go zobaczy, jego przeszłość wychodzi w całości — na zdanym teście historii Gunnara. Nie ima się porządnej roboty, dużo gra w karty i dużo kombinuje. Miał rozprawę — zajmował się lichwą wobec zdesperowanych ludzi w mieście, co jest zabronione, i dobrał mu się do skóry bank razem ze strażą. W rodzinie, która w większości przehulała majątek, jest tym drapieżnym. Ma około trzydziestu dwóch lat i jest synem najstarszego dziś Cardensona, siedemdziesięciolatka imieniem Edgar.

Po północy drużyna widzi go pierwszy raz na własne oczy, przy stole karcianym w Miedzianym Kotle. Nosi długi bordowy żupan, żabot i falbany z koszuli, ma falowane kasztanowe włosy, porządny wąs i delikatną bródkę, skórzane buty na obcasie z wysoką cholewą, a u boku rapier bardziej jako ozdobę; dłonie ma w sygnetach. Gdy przegrywa partię z kupcem i kurtyzana pociesza go, że stawka była niska, odpowiada, że nie chodzi o stawki, tylko o honor.

Mieszka osobno od rodziny, we własnym domu w starej dzielnicy; adres zapisuje na kartce sam, odraczając rozmowę biznesową na następny dzień.

Sam proponuje Grimchemerowi pracę, o którą nikt go nie prosił — potrzebuje kogoś od konwojów i obstawy, a przede wszystkim kogoś uczciwego, i oferuje stałą ochronę własnego domu.

Nazajutrz po południu przyjmuje gościa, leżąc w podgrzewanej wannie w salonie, i nie daje się zagrać. Na podarty list gończy za Maeglinem odpowiada pytaniem, dlaczego ktokolwiek sądzi, że to on wystawiałby list gończy za jakimś elfem, i stwierdza, że bandyci nie są jego problemem. Mówi też wprost, żeby nie wchodzić mu w interesy:

„Nie lubię tego, jak ze mną pogrywam"

Sam potwierdza próbę włamania: słyszał hałasy na dachu, ktoś zostawił linę, pies szczekał. Współpracę uzależnia od jednego warunku:

„Dowiedz się, kto próbował się włamać i możemy zacząć współpracę"

Od Ulfriga wiadomo o nim rzecz, której nie ma w aktach: źle obchodzi się z dziewczynami z przybytku i uchodzi tam za brutala.

Zobacz też