Thorvald
Młynarz z Ofredal, ojciec Olafa, mąż Inge. Prowadzi młyn, który — jak mówi — zbudował sam, tak samo jak dom. W okolicy nikt nie wyobraża sobie młyna bez niego, co w rozmowach starszyzny wraca jako pytanie, kiedy Olaf się wreszcie przyuczy.
Jego znakiem rozpoznawczym jest wyliczanie, co zdążył zrobić przed świtem — wysprzątać pół młyna, narąbać drewna, wyprowadzić psa, wrócić z grzybów. W sesji 3 robi to trzy razy.
Historia w kampanii
Sesja 3 — wędki, ostrzeżenia i zdanie o zbudowanym domu
Rano budzi Olafa do noszenia worków mąki i wyciąga z podziemnej chłodni zeszłoroczną mąkę; syn uprzedza go przy tym, że Gunnar zamieszka u nich na jakiś czas.
Wypożycza drużynie wędki — ma cztery, bo dwie kupił kiedyś żonie, próbując nauczyć ją wędkowania. Przy tej okazji pada dwie najważniejsze podpowiedzi sesji, obie jako gawęda, nie jako zaczepka: że Rauvin jest zdradliwy i tworzą się na nim wiry, oraz że nad rzeką „różne rzeczy mogą wyjść" — na przykład wielkie króliki. Nikt przy stole nie drąży, skąd on o nich wie.
Trzeciego dnia daje Gunnarowi wykład, że na kaca najlepsza jest praca, i pyta, z czego zamierza żyć. W tej rozmowie pada jego zdanie „sam zbudowałem ten dom, sam zbudowałem ten młyn" — na które Gunnar odpowiada opowieścią o własnym dziadku.
Sesja 4 — nie budzi syna i podrzuca drugie ostrzeżenie
Wieczorem Olaf przyjeżdża po wóz do wożenia drewna. Ojciec nie pracuje, bo jest już późno; pyta, gdzie syn był, i ostrzega go, że ankhegi grasują na polach — nie wiedząc, że już nie grasują. Nie dowierza, gdy słyszy, że drużyna je zabiła, i zauważa, że syn jest ranny.
Podrzuca też drugie ostrzeżenie, tak samo mimochodem jak wielkie króliki w sesji 3: w górach coś lata, niebezpieczne i skrzydlate, i już porwało kozę oraz owcę Alma. Widzieli to mnisi z klasztoru, potem plotka poszła do wsi i do miasteczka. Nazajutrz mantykora zabije konia Olafa.
Ocenia drewno fachowo, jako stolarz: mówi, że to świetny materiał, i zgadza się sezonować je w stodole. Drużyna ostrzega go, żeby nie dotykał drzewa o fioletowo-różowych liściach, a zwłaszcza kobiety, która z niego wychodzi.
To on wskazuje, gdzie jest Winnie — w karczmie, w Cardenheimie — kiedy Olaf pyta, czy kojarzy niziołkę o tym imieniu.
Rano nie budzi syna do roboty. W tej rodzinie jest to wydarzenie; Ría kwituje je słowem „dorosłeś".
Sesja 5 — przyjmuje wieść o mantykorze i wzywa Mielikki
Zastaje go wieczorna kolacja i syn przywożący drewno cudzym wozem. Reaguje na wiadomość o mantykorze dwoma odruchami po kolei — najpierw myśli o wszystkich podróżujących po górach, a zaraz potem o tym, żeby Olaf nie robił tego za darmo:
„To, synu, nie pozwól, żebyś to robił za darmo. Za takiego potwora? Proszę cię"
To on wprowadza do kampanii Mielikki. Słysząc, że syn spotkał bestię i uszedł, mówi z przekleństwem na Chauntei, że Mielikki chyba go chroni — i powtarza to imię jeszcze raz w tej samej rozmowie.
Bierze na siebie robotę, o którą prosi go syn: rano rozniesie ostrzeżenie po wiosce, dopilnuje, żeby Alm pilnował owiec, i ułoży przywiezione drewno do sezonowania.
O Gunnarze mówi „to już mój adoptowany syn" i zakłada, że ten będzie u nich nocował, gdy drużyna wróci. Olafa wyprawia z chlebem, serem, wiejską kiełbasą, mlekiem i wódką na drogę, radząc, żeby nie kupował w karczmach, bo w mieście drogo.