Mnich z Wilczego Dołu

Mnich z Opactwa Czujnego Oka, spotkany w karczmie Wilczy Dół. Łysy, około trzydziestu paru lat, w szatach, mocno podpity.

Imię nie padło. Nazwa strony jest opisowa. Olaf pytał go wprost i sam przyznał, że go nie pamięta.

To jego relacja doprowadziła drużynę do metalowej wieży — przez miesiąc był jedynym świadkiem, jakiego mieli, a gdy w sesji 3 dotarli na miejsce, wszystko, co opisał, się zgadzało.

Historia w kampanii

Sesja 2 — cztery dni wolności i jedna rzecz, której nie umie wyjaśnić

Drużyna trafia do niego z korekty Hafnara, który prostuje, że o wieży gadał mnich, a rozróbę w karczmie zrobił kapłan boga śmierci — to dwie różne osoby.

Po co jest w mieście. Przywiózł korespondencję między świątynią, zakonem a władzami; teraz przygotowuje odpowiedzi. Zostały mu cztery dni i zamierza je spożytkować na jedzenie i picie inne niż klasztorne — o czym mówi z rozbrajającą szczerością, tłumacząc, że Helm wprawdzie zaleca równowagę we wszystkim, ale w jego równowadze mieści się porządne najedzenie się.

Olaf go kojarzy, ale ledwo: był tu może trzy lata temu. Przy tej okazji wychodzi rzecz o samym zakonie — mnisi rotują specjalnie, żeby nie zawiązywać w mieście stałych relacji. Wyjątkiem mają być starsi, którzy bywają lepiej ustawieni.

Wieża. Wyjechał do miasta wieczorem, licząc, że zdąży nocą. Za górami, tam gdzie zaczyna się las, zabłądził przy Sosnowych Turniach — wziął zarośniętą przesiekę za drogę i zajechał do opuszczonego tartaku. Zjechał przy tym na wschód od drogi, na tereny, które sam uważa za niebezpieczne. Modląc się do Helma o wskazanie drogi, zobaczył na szczycie turni wieżę całą z blachy, mieniącą się w ostatnich promieniach zachodu. Wyjechał na drogę i dojechał spokojnie.

Potem już tej wieży tam nie widział — i sam nie umie tego wytłumaczyć.

Wspomina przełożonych: brata Osmunda oraz najwyższego kapłana Osiga, który w końcu wypuścił go do miasta. (Imię najwyższego kapłana dopisane wstecz 15.09.2026, po tym jak przeszło odsłuch — w pierwszej wersji wpisu stało bez imienia, bo padało w bloku ze sklejonymi głosami.)

Sesja 3 — jego relacja okazuje się dokładna

Sam się nie pojawia, ale to jego opowieść prowadzi drużynę do celu i odtwarzają ją pod Turniami z pamięci: zgubił się przy Sosnowych Turniach, był tam tartak, a na szczycie turni stała wieża cała z blachy, która się mieniła — potem już jej nie widział.

Wszystko się zgadza. Tartak jest — opuszczony, przy zarośniętej przesiece. Wieża jest — stalowa, na szczycie. Jedyne, czego mnich nie wiedział, to że wieży nie widać z dołu, bo ukryte jest dojście: wykute w skale gnomie schody trzysta metrów od rozwidlenia.

To słowo „mieniła się" okazuje się kluczem: skoro mieniła się o zachodzie, to nie mogła stać na zachód.

Zobacz też