Wdowa po Halwarze

Mieszkanka Cardenheima, wdowa po radnym Halwarze. Ukrywana kochanka Gunnara — on sam nazywa tę relację mezaliansem i przychodzi do niej nocą, przez okno, skradając się pod płotami.

Imię nie padło ani razu w całej sesji — sprawdzone maszynowo na całej scenie. Nazwa strony jest opisowa i zostanie zmieniona, gdy imię padnie przy stole. Wybrano nazwę od zmarłego męża, a nie od Gunnara, bo tak zna ją miasto.

Kontakt utrzymują liścikami zostawianymi w umówionym miejscu przy warsztacie stolarskim, w którym Gunnar pracował.

Historia w kampanii

Sesja 2 — zleca sprawę, której nikt nie prowadził

Gunnar przychodzi do niej po dniu, w którym rzucił pracę. Opowiada jej o nowej ścieżce, podkoloryzowując własną rolę w walce, i wykłada motywację: liczy, że sława i pieniądze pozwolą im wyjść z ukrycia.

Ona reaguje stresem, nie radością. Dolewa mu wina, wypytuje o motywy — a potem opowiada własną sprawę, zaczynając od zastrzeżenia, żeby nie czuł się porównywany do męża.

Co mówi o Halwarze: był urzędnikiem i radnym, wcześniej pisarzem i poetą; to jego poezja ją ujęła. Człowiek o ogromnym poczuciu sprawiedliwości. Obserwował działania Rallof Cardensona. Zginął około cztery lata temu — utonął w Rauvinie, choć nigdy nie wędkował.

Co zrobiła sama. Z notatek męża wyczytała, że szedł wtedy na spotkanie ze strażnikiem imieniem Knut Gudionson. Sprawdziła i ustaliła, że takiej osoby w straży nigdy nie było. To jedyna praca śledcza, jaką ktokolwiek w tej sprawie wykonał przez cztery lata.

Zlecenie dla Gunnara: dowiedzieć się jak najwięcej o Rallofie. O fałszywego strażnika nie pytać, bo to była podszywka. Ostrzega, że to może być potężny człowiek, i mówi wprost, że nie będzie jej przykro, jeśli Gunnar uzna, że go to przerasta. Motyw podaje bez ozdobników: chce móc ruszyć dalej, kiedy wyjdzie prawda.

Zobacz też