Strażnicy Ognia

Drużyna poszukiwaczy przygód sprzed ponad stu pięćdziesięciu lat, znana z legendy opowiedzianej w Ofredal przez wędrownego barda Dio. Każdy z nich dzierżył płomienny przedmiot. Przybyli do Srebrnych Marchii, żeby pokonać białego smoka z dalekiej północy — Pana Mrozu. Jeden z nich zamieszkał na Wzgórzu Carned, a swój ognisty przedmiot ukrył gdzieś głęboko w okolicy.

Nazwa pochodzi wprost z legendy; Dio potwierdza ją przy stole, gdy drużyna dopytuje.

Co mówi legenda

Przywódca był bardem. Grał na płomiennym flecie i wzywał duchy ognia; gdy dmuchnął w instrument, buchał z niego żar i płomienie. Podejrzewano, że był pół dżinem, pół ifrytem, i że pochodził nie z tego świata. Dio zaznacza, że przybył tu wcześniej niż Carden, założyciel Cardenheim.

Wyprawa dotarła do celu. Pokonali zastępy lodowych potworów: yeti, saskłacze i lodowe salamandry. Gdy stanęli przed samym smokiem, zdali sobie sprawę, że ich płomienne serca nie mają szans z sercem zimy.

Zwyciężyli. Bard z płomiennym fletem pokonał smoka, a potem przybył w te strony i został. Wrócili wszyscy; sami nie opowiadali, co się przy tym stało, więc legenda urywa się na powrocie, ale wynik walki nie jest w niej sporny.

Przedmiot został ukryty celowo. Nie zgubiony ani porzucony, lecz zachowany, żeby posłużyć „do następnej walki z ostatecznym kataklizmem, ostatecznym zniszczeniem lodu".

Świadectwo w Ofredal

Starsza kobieta przy ognisku twierdziła, że słyszała ten flet i że słyszeli go także Ola i Wik. Świadek, który mógłby to potwierdzić, już nie żyje.

Historia w kampanii

Sesja 1 — legenda opowiedziana przy ognisku

[omówieni] Dio opowiada legendę nad ranem, pod koniec Zielonych Świątek, gdy goście są już zmęczeni. Robi to celowo: zbiera legendy Srebrnych Marchii i zamierza dowiedzieć się, co stało się z resztą Strażników Ognia. Reakcja drużyny jest chłodna — Grimchemer prosi o coś bardziej przyziemnego, Gunnar ucina, że rano idą po narzędzia.

Otwarte pytania

Zobacz też