Opactwo Czujnego Oka

Klasztor Helma na samym szczycie Wzgórza Carned, bardzo wysoko. Od setek lat wzgórze jest jego ziemią — to najstarsza instytucja w okolicy.

Zakon utrzymuje się ze sprzedaży piwa i sera, które dzięki współpracy z kupcem Cardenem uzyskały sławę w Srebrnych Marchiach. To ta współpraca dała początek Cardenheim. Kamień z Gudvangen posłużył prawdopodobnie do budowy klasztoru.

Dostać się tu jest trudno: z Cardenheim osiem godzin pod górę, a wozem ciężko nawet przy dobrej pogodzie.

Historia w kampanii

Sesja 1 — piwo, wóz i wyproszony bard

Mnisi z opactwa zjeżdżają wozami z beczkami do Cardenheim; przy bramie zachodniej Gunnar widzi takiego mnicha w białych szatach z beżowymi paskami, rozmawiającego z mytnikiem o wieży, która go straszyła — nie widział jej tego dnia, ale przysiągłby, że widział ją tydzień wcześniej.

Piwo od mnichów Olaf przynosi na polanę jako swój wkład w ucztę.

[omówione] Dio mówi, że był w okolicach opactwa, ale go stamtąd wyproszono.

Wieczorem w karczmie w Gudvangen siedzi mnich z opactwa — siwy, z siwą brodą, ze ściągniętym kapturem — cierpliwie czekając z kubkiem piwa, aż Godar skończy z drużyną. Radzi swojemu towarzyszowi cierpliwość, bo Helm mu to wynagrodzi.

Sesja 2 — mnisi jako źródło wiedzy o górach i jako rotacja

[omówione] Zakon wychodzi w tej sesji z dwóch stron.

Skugga kieruje do mnichów jako do jedynych, którzy znają góry na tyle dobrze, żeby wiedzieć, gdzie stała wieża gnomiego maga — zastrzegając, że nie są rozmowni.

Mnich spotkany w Wilczym Dole okazuje się bardzo rozmowny, ale dopiero po drodze i po piwie. Od niego pochodzą trzy fakty o samym zakonie: mnisi rotują specjalnie, żeby nie zawiązywać stałych relacji w mieście (ten sam człowiek był tu trzy lata temu); jeżdżą do miasta z korespondencją między świątynią, zakonem i władzami; a wyjazd traktują jako okazję do jedzenia i picia innego niż klasztorne. Wspomina przełożonych: brata Osmunda i najwyższego kapłana, który go w końcu wypuścił.

Sosnowe Turnie leżą po drodze do klasztoru, wyżej niż Uskedal, na granicy kosodrzewiny; wyżej są już tylko hale i klasztor na szczycie.

Otwarte pytania

Sesja 3 — widziane z drogi, wciąż nieodwiedzone

Drużyna mija trakt pielgrzymi, którym chodzi się do opactwa: kamienista droga, którą jeżdżą jeszcze wozy, a przy niej posągi i małe obeliski pod modlitwy, wszystkie Helma.

Z punktu widokowego widać kamienne budowle opactwa wysoko wśród nietopniejącego śniegu — jakieś trzy godziny drogi stąd. Drużyna tam nie idzie.

Pada też imię przełożonego, którego dotąd nie znano: najwyższy kapłan opactwa nazywa się Osig. (Imię dopisane wstecz 15.09.2026, po odsłuchu nagrania z sesji 2.)

Zobacz też