ankheg

Wielkie podziemne owady o płytkowym pancerzu, żerujące na polach. Pod ziemią zostawiają po sobie ślad, który z góry wygląda jak krecie kopce i bruzdy — tylko szerokości około półtora metra, ciągnące się przez kilkanaście metrów. Nikt w drużynie nie rozpoznał ich po tym śladzie; rozpoznanie przyszło dopiero, gdy wyszły z gleby.

Atakują z zaskoczenia od dołu, pryskają strugą kwasu i gryzą tak, że jedno ugryzienie kładzie nieprzygotowanego człowiekaOlaf padł od pierwszego ciosu. Zanim zaatakują, wydają wieloharmoniczny skrzek.

Z ciała pozyskuje się łuski, które zastępują stal w zbroi łuskowej; na jedną zbroję trzeba szesnastu. Skial robił taką zbroję dwanaście lat temu dla łowczego z doliny i mówi, że na północy, gdzie pól jest niewiele, ankhegi są typowym problemem tego, kto ma pole.

Historia w kampanii

Sesja 4 — obstawa trzeciego drzewa na miedzy pod Ofredal

Dwa ankhegi pilnowały drzewa zasianego na wspólnych polach Ofredal. Pilnowały go dość osobliwie: samo drzewo było przez nie mocno nadżarte, więc drużyna miała przy karczowaniu mniej roboty niż przy dwóch pozostałych.

Drużyna tym razem szukała obstawy, zanim podeszła. Grimchemer stanął nad korzeniami wierzby, rozumując, że coś wychodzącego z podziemia trudniej przejdzie przez system korzeniowy niż przez zorane pole — i przeciwnik wyszedł spod ziemi dokładnie tak, jak przewidział.

Oba padły od ciosów Grimchemera; Gunnar bił je gołą ręką między płytki pancerza i po walce prosił kowala o rękawicę, bo to bolało. Z dwóch ciał Grimchemer pozyskał trzydzieści dwie łuski — dokładnie na dwie zbroje.

Thorvald ostrzegał tego wieczoru, że ankhegi grasują na polach, nie wiedząc, że już nie grasują. Ciała przywieziono do Ofredal; pojawiła się propozycja, żeby je przekompostować gdzie indziej, a odchody zaorać.

Zobacz też