Sagita

Wiedźma z Baśniodziczy — stara kobieta o zielonej, pomarszczonej skórze i muchomorach rosnących na głowie. Pierwsza nazwana osoba, o której wiadomo, że stoi za sprawą owoców.

Rozdaje owoce jak przekupka z warzywniaka: bierze rozmówcę za rękę i wręcza mu je jako swój najnowszy wytwór. Tak wręczyła je Mojowi, zanim ten zasiał nasiona po tej stronie.

Jest szefową quicklingów i to ona wysłała ich pilnować drzew — żeby te urosły, żeby ludzie uzależnili się od owoców i żeby na zawsze musieli chodzić do Baśniodziczy i ich szukać. Cel jest więc uzależnienie samo, nie zysk z pojedynczego owocu.

Drużyna widziała ją tylko raz, i to nie na jawie.

Historia w kampanii

Sesja 4 — obraz z cudzych myśli i imię od pojmanego

Pierwszy obraz pochodzi z wizji. Gdy Olaf czytał myśli Mojo zwojem zdobytym w wieży, po trzech wspomnieniach siania przyszła czwarta warstwa: kraina o wodzie mieniącej się wszystkimi barwami, z zachodem i wschodem słońca naraz — a w niej ta postać, wręczająca owoc.

Imię przyszło osobno, od ocalałego quicklinga po walce nad Lustrzanym Jeziorem. Gunnar zapytał go wprost, czy chodzi o starą zielonoskórą babę z grzybem na głowie — trafnie, bo drużyna miała już obraz z wizji — a pojmany potwierdził zdumiony i podał imię.

Czego o niej nie wiadomo: gdzie jest, czy działa sama i kto dostarcza jej nasiona po tej stronie. To ostatnie jest hipotezą Norana, nie faktem: eladrin przypuszcza, że ktoś tutejszy pośredniczy, bo Mojo sam nie miałby jak ich zdobyć.

Drużyna nie powiedziała o niej Noranowi. Grimchemer dał znak, żeby zataić, i tak zostało.

Sesja 5 — rozważana jako rozmówca, nie tylko jako cel

[omówione] Grimchemer proponuje ją jako alternatywę dla Norana w sprawie przechodzenia między sferami: skoro jest z Baśniodziczy, to się na tym zna, a z każdym da się zrobić interes. Drużyna umawia się, że układ zaproponuje temu, kogo pierwszego spotka.

Zobacz też