Łowcy z Jalanthar

Czterej łowczy przejeżdżający przez Cardenheim w drodze na północ, gdzie zamierzają polować na tygrysy szablozębne. Przyszli z Jalantharu i mają przed sobą jeszcze kawał drogi. Wyglądają wyraźnie nie stąd.

Granicę swojego fachu stawiają sami i stanowczo: polują na zwierzęta, nie na potworności. Propozycję najęcia ich do mantykory odrzucają od razu, kwitując, że to sprawa dla kogoś złowieszczego, nie dla nich.

Historia w kampanii

Sesja 5 — śniadanie w Wilczym Dole i trzy fakty, których nie miał nikt inny

Drużyna zastała ich rano na dole w Wilczym Dole, gdy jedli śniadanie przed dalszą drogą.

Mimo odmowy zlecenia jeden z nich — stary, siwy, z sumiastym wąsem — podzielił się tym, co wie, i jest to cała wiedza, jaką drużyna ma dziś o mantykorach:

„Ja wiem trochę o manticore. Manticore rzadko kiedy są same. Bardzo często współpracują z inną manticore. Ale przede wszystkim manticory służą potężnym osobom, często hordom hobgoblinów, hobgoblinów czy orków"
„Mają na pewno swoje tymczasowe leża. Trzeba jakąś porządną, ciężką najlepiej przynętę i podążyć śladami krwi tej przynęty"

Do tego dodał, że bestie te lubią skaliste zbocza, a do ich gniazd — położonych wysoko — trudno się dostać.

Ta rozmowa przestawiła cały wątek. Do tej pory mantykora była zwierzęciem, które zabiło konia; po niej jest oznaką statusu kogoś potężnego, a skoro w okolicy mówi się o orkach, to pytanie brzmi już, czyja jest. Olaf zauważył przy tym rzecz prostszą i gorszą: jeśli zwykle bywają dwie, to jedna jest już problemem.

Zobacz też