Dom Rallofa

Własny dom Rallofa Cardensona w starej dzielnicy Cardenheimu — budynek osobny od rodzinnej rezydencji Cardensonów, w której mieszka jego rodzeństwo. Adresu nie zna w mieście byle kto; wiadomo za to, gdzie Rallof bywa, więc adres można od niego wyciągnąć.

Dom jest dwupiętrowy, z poddaszem, zbudowany z muru pruskiego na ceglanej podmurówce sięgającej mniej więcej metra, przykryty dachem dwuspadowym. Sufity są wysokie na tutejszą miarę, więc kalenica stoi na jakichś ośmiu metrach. Od strony głównej ulicy ma okna na obu piętrach i niewielki balkonik; od drugiej strony, na pierwszym piętrze, taras z balustradą wsparty na kolumienkach. Od podwórka jest ogród i wejście do piwnicy po stromych schodach.

Całość otacza metalowy płot wysoki na dwa metry, o zaostrzonych sztachetach, z furtką od strony ślepego zaułka. Dwie latarnie oświetlają jedną pierzeję; boczna uliczka za domem jest ciemna i mało uczęszczana — sypia przy niej żebrak na rozłożonym śmieciowisku.

Wnętrze, w tej części, którą ktokolwiek widział. Na parterze jest sień, w której zostawia się płaszcz, duży salon ciągnący się wzdłuż całej lewej ściany, schody na górę na jego końcu, a po prawej kuchnia i dalsze pomieszczenia. W salonie na parterze stoi podgrzewana wanna i gospodarz potrafi w niej przyjmować gości. Salon na pierwszym piętrze jest jeszcze większy, z korytarzem bez drzwi, obrazami na ścianach, kandelabrami i stolikami zastawionymi cennymi drobiazgami; nocą pali się tam lampka.

Dom jest strzeżony trojako. Po ogrodzie chodzi pies — szczeka, ale w ciemność nie wchodzi. W salonie na pierwszym piętrze czuwa rosły, krępy, łysy strażnik w kolczudze, o którym po jednym spojrzeniu widać, że umiałby zabić. A w samym budynku są magiczne istoty — wykryte z ogrodu, nierozpoznane; czym są i ile ich jest, nie wiadomo.

Historia w kampanii

Sesja 5 — nocna próba, która skończyła się na dachu

Drużyna podeszła pod dom nocą, wiedząc, że gospodarza nie ma w środku, bo siedzi wtedy przy kartach w Miedzianym Kotle. Celem były dokumenty obciążające Rallofa, nie kosztowności.

Wejście drzwiami odpadło od razu — nikt nie miał wytrychów. Ría weszła do ogrodu w postaci czarnej kotki, ustaliła obecność psa po świeżych śladach, wspięła się po dębie na wysokość pierwszego piętra i wmiauczała się do salonu: strażnik otworzył okno, po czym złapał ją i wyrzucił z powrotem, a okno za sobą zamknął. Z balkonu udało jej się dostać na dach.

Na dachu plan się skończył. Płot był zaostrzony, mur pruski nie dawał uchwytu, drabiny w ogrodzie nie było, a Gunnar nie miał jak wejść. Ría przywiązała linę do rynny i zrzuciła ją w dół, ale sama spadła ze spadzistego dachu. Hałas obudził psa; Gunnar zasłonił teren chmurą mroku, przeszedł przez płot, podniósł Ríę i odwołał całą akcję.

Po tej nocy zostały dwa ślady i gospodarz zna oba: lina uwiązana przy dachu i hałas, który słyszał cały dom. Sam Rallof mówi o tym jako o próbie włamania, której sprawcy nie zna.

Dzień później dom otwarł się przed drużyną od frontu. Grimchemer przyszedł tu z adresem na kartce jako kandydat na szefa ochrony — i wyszedł z warunkiem: ma ustalić, kto próbował się włamać.

Zobacz też