Drwale z Uskedal

Trzech drwali z UskedalUle, Sture i Hjalmar — w wieku od dwudziestu paru do trzydziestu paru lat. Gunnar zna ich z czasów, gdy sam pracował w tych stronach; jeden z nich ma żonę i troje dzieci.

Są uzależnieni od owoców z Baśniodziczy i to jest pierwszy w kampanii przypadek uzależnienia widziany z bliska. Zastano ich, jak klęczeli przed drzewem przy potoku, prosili driadę, żeby się pokazała, i oferowali się do jej stóp.

Przeżyli, i to była decyzja drużyny. Gunnar poprosił przed walką, żeby ich nie zabijać — „to są moi kumple" — więc cała czwórka biła ich nieśmiercionośnie, a na śmierć tylko driadę.

Leczenia dla nich nie ma. Drużyna powiedziała im uczciwie trzy rzeczy, z których żadna nie jest pewna: że za parę dni będzie się wiedziało więcej, że jest jeden szybki sposób, którego nie chcą jeszcze testować, i że być może trzeba będzie leżeć w łóżku kilka tygodni. Jedyne, co podali jako pewne: jedzenie przestanie im smakować, ale będzie ich odżywiać.

Historia w kampanii

Sesja 4 — od klęczenia przed drzewem do karczowania go

Walkę zaczęli oni, w amoku, gdy Olaf nazwał driadę wypłukaną. Po jej śmierci nie rozumieli, co widzieli — otrzeźwiła ich dopiero iluzja głosu żony jednego z nich, po której pierwsze, co powiedział, to pytanie, co ich podkusiło, żeby to jeść.

Potem odpracowali swoje: wykarczowali drzewo, przy którym klęczeli, i pomogli wypalić korzenie. Robota zajęła co najmniej sześć godzin.

Zostali z drużyną w układzie na przyszłość. Winni jej przysługę — Gunnar odsyła do nich Ríę z poleceniem, żeby powiedziała, że przysługę odbiera — i mają czekać nad Lustrzanym Jeziorem na pełnię księżyca za osiem dni. Wiadomość o terminie Olaf zostawił im pod kamieniem, zapisaną tak, żeby przeczytali ją tylko oni.

Sesja 5 — wóz, pomoc i przysługa, którą pamiętają

Pracują normalnie, podając drewno na piłę, gdy znajduje ich Olaf. Ostrzeżeni o mantykorze odpowiadają, że słyszeli, iż „coś lata".

Wynajmują wóz na jeden dzień za dwa srebrniki i za kolejne dwa pomagają przy załadunku drewna — robota zajmuje niecałą godzinę. Nie targują się, a prowadzący uzasadnia to wprost: wiszą drużynie przysługę.

Zobacz też